.

.

środa, 21 stycznia 2015

*1 pożegnanie

Od wczoraj siedzę w domu, no w końcu wakacje ale na razie nie mam gdzie się podziać. Na razie nie ciesze się na nie bo nie mam powodu. Nigdzie nie wyjeżdżam na wakacje bo nie ma  gdzie a Bałtyk mi już się znudził. Jedno i to samo w koło no dobra jeździłam na kolonie kiedyś, ale to było dawno i minęło z wiatrem. Teraz nawet nie mam się do kogo odezwać, wiem to jest dziwne chodząc prawie trzy lata do jednej szkoły. Przyjaciółki straciłam pod koniec szóstej klasy podstawówki bo byłam taka głupia i uwierzyłam w to, że naprawdę może być dobrze zwłaszcza z Sylwią. Z nią połączyła mnie miłość do pięciu prawdziwych wariatów z One Direction, tylko jej już minęło a mnie trzyma dalej już od 6 lat. Długo a mi nadal nie nudzi mi się ich muzyka jest wspaniała i trafia prosto do serca. Dobra wracając do tematu Sylwii. Była tą Directionerką chociaż ja mam wrażenie, że wcale nią nie była - no dajmy na to, że "była,,. We wrześniu 2013 roku zmieniła się nie do poznania, nie jest tą samą dziewczyną, ale tak to jest jak chce się upodobać chłopakowi który nie jest tego warty - to nie moja sprawa. Z tego co wiem na podstawówkę jej kariera się skończyła - wcale mi nie jest jej żal. W drugiej gimnazjum wszyscy się od niej odwrócili i nie miała znajomych, ponieważ zrobiła się agresywna i w ogóle.
Z Sandrą rozerwało się po gimnazjum wybrała inną znajomość - posypało się wszystko. Prawie wszystko, jedyna przyjaźń jaka przetrwała to z podstawówki z Olą. Przez ten cały okres gimnazjum wspierała mnie we wszystkim, a przyjaźń przez różnice szkół została wystawiona na próbę którą przetrwała i w sumie lepiej się dogadujemy niż kiedy kolwiek. Wyjechać miałyśmy razem tylko ona nie jest pewna czy chce, a ja nie chce sama wyjechać.
-Nessi, może byś ruszyła tyłek z łóżka i gdzieś wyszła?-powiedziała moja mama przerywając moje rozkminianie.
-Nie mam z kim.-oznajmiłam.
-Olą?
-Wraca za trzy dni.-powiedziałam.
-A co z Londynem?
-Jeszcze nic nie wiadomo.
-cztery lat trujesz mi dupę, że do Anglii wyjedziesz a teraz mówisz, że nie wiesz.
-A mam z kim?-zapytałam kipiąc już ze złości.
-Nie możesz sama? Nie możesz zrezygnować ze wszystkiego co masz tylko dla tego, że nie masz z kim.
-tak wiem ale.
- Nie ma ale.To gdzie problem?Czemu nie wyjedziesz?- Fabian to mąż mojej mamy.
-Jeszcze nie podjęłam decyzji.
-Kto to ma zrobić za ciebie.-mama.
-Zrozum, że boję się sama jechać.-oznajmiłam.
-Od czterech lat słucham jednego i tego samego.
-No, ale?
-Tam masz telefon w nim masz numer wiesz jak się go używa to teraz go użyj zadzwoń i bądź zadowolona.
Czasem mam ważenie, że moja mam chce się mnie pozbyć. Wzięłam ten telefon i zadzwoniłam do Anglii.
Tylko żeby jeden ten telefon był- yhym... chciałabym i tak skończyło się na pięciu.
Po wszystkim polazłam do kuchni pochwalić się.
-I co?-zapytał się Fab
-Wszystko załatwione. Bilety jutro przyjdą kurierem, a wieczorem przelać trzeba na mieszkanie dać pieniądze.
-I kiedy wybywasz?-spytała moja mama.
-Za tydzień.-odparła.
-Tak szybko?-zaczął Fab.
-Mogę jutro.-zaśmiałam się.
-Ja ci dam.-cieła się mama.
-Tak a co?-uwielbiam się z nią droczyć jest to boskie uczucie.
-Hah dużo.
-Słuchaj, jedziemy teraz na zakupy.-oznajmił Fab.
-Szerokiej drogi.- tak bardzo ich kocham.
-Jedziesz z nami.-moja mama.
-Że ja? Po co ja?
-Zobaczysz.
Przebrałam się w coś do wyjścia  i pojechaliśmy. Trochę tych sklepów było. Moja mama i Fab nie złą wyprawkę mi zrobili na wyjazd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz